Wczoraj wracałem przez miasto, trasa 5km krótsza, jechałem 15 minut krócej, ale za to stałem dodatkowe 10 minut na różnych światłach. Czyli zysk tylko 5 minut, a w statystykach BS 5km mniej... nie opłaca się ;P
Dzisiaj za to zima zaskoczyła drogowców. I to na poważnie. Z Psiego Pola nie dało się wyjechać, rower prowadziłem dość spory kawałek, a jak nie prowadziłem to walczyłem z drogą około 9km/h. Próba wjechania na dk8 też na początku się nie powiodła, było tak ślisko że nie byłem w stanie wjechać na ślimaka. Ostatecznie zrezygnowałem żeby nie blokować aut za mną, które cierpliwe stały i mnie obserwowały. Jak już dostałem się na dk8 okazało się, że tam wcale nie jest lepiej, ale walczyłem tak z 11km/h. Na Kochanowskiego rzuciło mnie w prawo i wjechałem prosto w pół metrową zaspę z której nie mogłem potem wyjechać. Na Grunwaldzie musiałem jeszcze bardziej zwolnić bo pługa nie było tam chyba od wczoraj. Teatralna była zupełnie nieprzejezdna więc pchałem rower. Na koniec zaliczyłem glebę na przejeździe kolejowym, tylne koło wpadło w tor, na szczęście było to przy prędkości 5km/h. Standardowo dojeżdżam poniżej 40 minut, dzisiaj było 90 minut.
Na Moście Grunwaldzkim:
Ośnieżony rower.
Na basen spóźniłem się 30 minut, na szczęście wszyscy ratownicy już mnie dobrze znają i jeden zgodził się żebym pływał godzinę od przyjścia. Ogólnie było mało osób, koło 5 na 6 i 7:00. Cały czas pływałem sam na torze.
Trening: 500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 500m x kraul 100m x grzbietowy = 2100m
Komentarze (4)
Michał dokładnie, zapewniam, że nie jest to przyjemne.
Krzysiek Ty wjeżdżasz... ja prowadziłem wczoraj ;P Obawiam się, że jedyną bazę jaką zrobię pchając rower będzie ta do kulturystyki :D
Adam ja się nie napociłem, właściwie w pewnym momencie tak mi palce zaczęły marznąć, że musiałem je rozgrzewać co jakiś czas. Też jak się wywaliłem ciężko było wstać bo się rozjeżdżałem :)
Dzisiaj sobie rower już darowałem chociaż drogi były już przejezdne. Wypróbowałem autobus, a wracać będę pociągiem na Psie Pole. Zobaczę jak to wyjdzie.
hehe, dzisiaj było faktycznie hardkorowo xD widzę, że i średnią masz wreszcie przyzwoitą, jak ja :D ale nawet przy takiej się napoci człowiek ;-) Najlepsze jest jak się wybombisz i potem wstać się nie da bo się nogi rozjeżdżają
Jeżdżę od lipca 2007. Najczęściej można mnie spotkać w okolicach Wrocławia. Poza szosą dojeżdżam trekingiem do pracy. Trochę informacji:
największy dystans w grupie - 461,7km @ 31,66km/h (nad Bałtyk z Krzyśkiem "chris90accent")
największy dystans w pojedynkę - 260km @ 31.40km/h
największa prędkość - 84,1km/h - gdzieś w Alpach
największa średnia na odcinku 100km - 39.59km/h (Amber Road)
największa średnia na krótkim dystansie - 41.12km @ 40.08km/h
największy miesięczny dystans - 2025km
najwyższe zdobyte drogi:
- Passo di Stelvio 2758m
- Col du l'Iseran 2770m
- Cime de la Bonette 2802m
najtrudniejsze zdobyte szczyty:
- Monte Zoncolan
- Hochtor
- L'Alpe d'Huez
zaliczone kraje na rowerze:
- Polska
- Niemcy
- Austria
- Holandia
- Czechy
- Słowacja
- Włochy
- Szwajcaria
- Francja
- Monaco
- Chorwacja
- San Marino