O 7 rano na uczelnie, -4 stopnie. Potem rynek, a później jeszcze raz na uczelnie. Pogoda poza temperaturą wyśmienita.
Coś zimno się robi, dzisiaj na normalny strój narzuciłem jeszcze skórzaną kurtkę, dobry ruch bo było ciepło. Marzną jeszcze tylko stopy, ręce (rękawice rady nie dają :/ ) i twarz. Tułów dobrze zabezpieczony, kombinezon zakrywa jakieś 75%, na to podkoszulek, koszulka, sweter, cienka kurtka kolarska i kurtka skórzana... Zapewniam, że mając to na sobie nawet się nie zgrzałem dzisiaj :D
Plac Solny (~10:00)
Rynek
Wjeżdżam do siebie nawet na 6 piętro bez zsiadania ;P
Jak wracałem stałem na czerwonym, do świateł ścieżką dojechał rozpędzony rowerzysta, dał ostro po hamulcach, stanął na pedałach... i runął na bok :D Widać nowicjusz nie nauczył się jeszcze, że jak się zatrzymujesz, a masz SPD to trzeba się wcześniej wypiąć ;]
Dzisiaj na wykładzie z Wybranych zagadnień systemów współbieżnych dowiedziałem się, że najlepszym Bondem był Sean Connery, a w Goldfingerze jego Aston Martin DB5 to pic na wodę bo ten model miał kiepskie hamulce, a do tego silnik szybko się przegrzewał przez co James nie mógł by się tak po górach ścigać :D Potem obejrzeliśmy trochę Goldfingera, odcinek Scooby Doo z roku 74, a na koniec Pana Samochodzika... coraz bardziej podobają mi się te wykłady, powinny być takie od pierwszego roku :]
Później wyjazd na ściankę, okazało się, że są godziny rektorskie i nikogo z mojej grupy nie było. Pobawiłem się przez 1.5h na trawersie z małymi przerwami tak, że na końcu rąk nie czułem ;)
Podsumowanie października.
- 28 wyjazdów, - 8 na kolarce ---- 740km, 92.5km/wyjazd - 20 na trekingu ---- 578km, 29km/wyjazd
Cel na listopad: 300km :=] Wszystkie weekendy już zarezerwowane na inne sprawy, a i na trekingu raczej będę rzadziej jeździł.
Tutaj wytwór szalonego umysłu czyli stojaki na rowery przy Pasażu Grunwaldzkim, w które ciężko wjechać kołem, ciekawe czy ten co to projektował wie co to rower :>
Na wykładzie o XMLu dowiedziałem się, że Mozart to XVIII wieczna wersja Dody, oczywiście pod względem twórczości bo z wyglądu raczej podobni nie byli :)
Powrót w ulewie, nic suchego na mnie nie zostało :(
Jeżdżę od lipca 2007. Najczęściej można mnie spotkać w okolicach Wrocławia. Poza szosą dojeżdżam trekingiem do pracy. Trochę informacji:
największy dystans w grupie - 461,7km @ 31,66km/h (nad Bałtyk z Krzyśkiem "chris90accent")
największy dystans w pojedynkę - 260km @ 31.40km/h
największa prędkość - 84,1km/h - gdzieś w Alpach
największa średnia na odcinku 100km - 39.59km/h (Amber Road)
największa średnia na krótkim dystansie - 41.12km @ 40.08km/h
największy miesięczny dystans - 2025km
najwyższe zdobyte drogi:
- Passo di Stelvio 2758m
- Col du l'Iseran 2770m
- Cime de la Bonette 2802m
najtrudniejsze zdobyte szczyty:
- Monte Zoncolan
- Hochtor
- L'Alpe d'Huez
zaliczone kraje na rowerze:
- Polska
- Niemcy
- Austria
- Holandia
- Czechy
- Słowacja
- Włochy
- Szwajcaria
- Francja
- Monaco
- Chorwacja
- San Marino