Praca

Poniedziałek, 9 września 2013 · Komentarze(0)
Kategoria runner, praca, miasto

Praca

Piątek, 6 września 2013 · Komentarze(0)
Kategoria miasto, praca, runner

Praca

Czwartek, 5 września 2013 · Komentarze(0)
Kategoria miasto, praca, runner

Praca

Środa, 4 września 2013 · Komentarze(0)
Kategoria miasto, praca, runner

Praca

Wtorek, 3 września 2013 · Komentarze(0)
Kategoria miasto, praca, runner
Trek dalej nieaktywny więc reanimowałem Foxa, po 1.5 roku na balkonie jeszcze dawał radę :)

XV Dożynkowy wyścig parami w Zawoni

Niedziela, 1 września 2013 · Komentarze(3)
Kategoria <50km, >30km/h, kajo, maraton
Planowałem wpaść w niedzielę do Zawonii pokibicować chłopakom na zawodach, ale dzień wcześniej zadzwonił Artur i namówił mnie na start w kategorii par mieszanych z Kasią. Po piątkowym bieganiu ledwo mogłem się ruszać więc w ramach testu jeszcze w nocy posiedziałem trochę na trenażerze :)

Na start ruszyłem na rowerze, akurat 25km na rozgrzewkę, przekonałem się też jak mocno wiało. Po drodze wszyscy wyprzedzali mnie autami, w tym Artur i Kasia. Na miejscu jeszcze rozgrzewka i o 15:04 startujemy.



Trasa zaczyna się od podjazdu w stronę Ludgierzowic, taktycznie źle to rozegraliśmy, troszkę spokojniejsze tempo a czasu i tak byśmy nie stracili za to sił więcej na później. Mimo to jedzie się przyzwoicie. Przy sporej prędkości przelatujemy gładko nad dziurami :) Dopiero za Czeszowem zaczyna się coś dziać. Wyprzedza nas Dolmet z wozem serwisowym, ale utrzymują się tak z 40m z przodu, a wóz jedzie cały czas lewym pasem żeby nam nie przeszkadzać. Trener cały czas krzyczy na zawodników (pewnie dopingując choć nie jestem pewien co słyszałem... ;) ), dopiero przed metą powiększają dystans. Tymczasem mijamy jeszcze Henryka Charuckiego startującego z marszałkiem województwa. Na meta wprowadza nas Kasia, serwujemy sobie jeszcze rozjazd.

Ostatecznie wynik wyszedł całkiem ładny, okazało się że straciliśmy sekundy do 2 i 3 miejsca, ale w obu przypadkach byli to zawodnicy indywidualnie dużo mocniejsi ode mnie więc i tak jest się z czego cieszyć. O 18 jeszcze dekoracja, pucharek + nagrody pieniężne i można wracać do domu.



Impreza udała się doskonale, bardzo wielu znajomych, można było spotkać się i pogadać. W open 3 pierwsze miejsca dla Whirlpoola, Artur z Arkiem byli 3 w open i 1 w swojej kategorii, Piotrek z Grześkiem byli 3 w kategorii. Za rok zdecydowanie trzeba będzie to powtórzyć :) Na koniec jeszcze wieczorny powrót, znowu wszyscy mijali mnie autami tym razem wracając do miasta, wiatr w plecy umilał i te rozjazdowe kilometry.

kad. 96/117

Zawonia / dojazd

Niedziela, 1 września 2013 · Komentarze(0)
Kategoria <100km, >30km/h, kajo
Dojazd, powrót, rozgrzewka oraz rozjazd po zawodach w Zawonii. Byłem jednym z nielicznych, którzy dotarli rowerem. Reszta drużyny mijała mnie autami :) Zdecydowanie chłodniej, do tego okrutny wiatr. Pod wieczór wracało się bardzo przyjemnie.

Praca / bieg

Piątek, 30 sierpnia 2013 · Komentarze(2)
Wczoraj wyrwałem w treku pedał i nie zdążyłem naprawić, a że do pracy trzeba było pojechać to pomyślałem, że pobiegnę. Ostatni raz chyba biegałem w lutym zeszłego roku :) Poszło w miarę sprawnie i 11km do pracy przez centrum pokonałem w równe 60 minut. Na powrocie już tak przyjemnie nie było i koło ogrodu botanicznego wsiadłem w autobus. Chyba troszkę za dużo jak na pierwsze bieganie :)

Praca

Czwartek, 29 sierpnia 2013 · Komentarze(0)
Kategoria miasto, praca, trekking

Whirlpoolowa środa

Środa, 28 sierpnia 2013 · Komentarze(0)
Kategoria <100km, >30km/h, kajo
Uczestnicy
Dawno już nie jeździłem i dawno nie byłem na treningu teamowym więc postanowiłem połączyć dwie rzeczy :) Było ze 20 osób, gdzieś tam z tyłu się kitrałem na wysokim tętnie, ale powoli organizm się adaptował. Ostra jazda zaczęła się dopiero za Zawonią gdy skręciliśmy na trasę sobotnich zawodów. zrobił się długi wężyk i cała grupa się mocno rwała. Ja stopniowo przeskakiwałem z samego końca stawki między kolejnymi zawodnikami, którzy mieli dość. W końcu złapałem Krzyśka, który był zdeterminowany dogonić czołówkę co też zrobił. Po wjechaniu na górki co podjazd tętno na 95% na samym końcu stawki. Za to na Prababce było przyjemnie (min. 17km/h), wyprzedziłem większość, dogoniłem Arka i na szczycie przede mną były tylko 4 osoby. Po tej akcji miałem już jednak dość i z Piotrkiem w Skotnikach skręciliśmy w prawo na Wrocław. Do końcu już tylko plotki :)