Po 18 wyskoczyłem sobie jeszcze na jedną rundę do Strzelec, tym razem spokojniej. Potem powrót rozjazdowo przez wioski, podziwiając zachód słońca. Wcześniej walki z tylną przerzutką, ostatecznie wszystko co się ruszało oraz wloty pancerzy zalane WD40 - od razu zaczęło lepiej zrzucać. Może nie jest idealnie, ale nie muszę czekać dwóch sekund na zmianę przełożenia.
Wyjechałem na weekend więc zostały indywidualny przygotowanie do TTT. Wybrałem się na rundę Opole - Strzelce Opolskie. Jako że mieszkam na wylocie na Strzelce do runda zaczęła się od razu i pierwsze 10m potraktowałem jako rozgrzewkę, a potem ognia. Intensywność w założeniu jak na 100km. Trasa do Stzelec ma profil lekko wznoszący, na finałowym kilometrze jest jakieś 2% co mnie lekko zniszczyło :) Nawrotka z wyhamowaniem do 0 i od razu ogień z powrotem.
(Powrót z pracy z Adamem, który skutecznie zafundował mi rozgrzewkę :D )
Późno byłem dzisiaj w pracy i nie zdążyłem na trening. Jechał Piotrek i Piotrek, umówiliśmy się, że pojadę na Jelcz i spotkam ich w drodze powrotnej. W domu po 18, zmieniłem rower i jazda. Do Jelcza pod lekki wiatr + wyjazd z miasta. Potem spotkanie i nawrót, PiotrekR nie chciał zmian, ale chociaż trochę powybijałem go z rytmu :P Ogólnie krótko, ale zrobiło się ciemno.
Do Jelcza: 26.98km 45:16 35.7km/h HR: 85% kad 94
Powrót z chłopakami: 15.77km 23:42 39.8km/h HR: 85% kad 96!
Trening z Arturem i Piotrkiem. Wyszło średnio, na pierwszej rundzie strzeliłem, po zmianie tętno nie chciało spadać poniżej 190 i odpuściłem. Nie wiedziałem dokładnie jak wygląda runda więc zamiast skręcić pojechałem do Dobroszyc myśląc że gonię chłopaków :D Potem nawrót i ostatecznie załapałem się na 3 rundę żeby na kole posiedzieć. Strasznie dzisiaj wiało.
Do Dobroszyc: 19.3km 32:37 35.5km/h 175/194 kad 95
I od razu nawrót: 19.5km 33:17 35.2km/h 174/181 kad 92
W ostatni dzień wyjazdu wyskoczyliśmy jeszcze na miasto. Pogoda zrobiła się piękna, szkoda, że taka nie była wcześniej, zwłaszcza na Hochtorze.
Muszę przyznać, że region na rower jest bardzo fajny, dużo tras rowerowych z praktycznie zerowym ruchem samochodowym oraz całkiem spora liczba sztywnych podjazdów w jednodniowym zasięgu. Fajnie byłoby tutaj wrócić w celach czysto treningowych. Kto wie, może jakiś długi weekend w przyszłym roku :)
Powrót zajął na sporo czasu, ponad 11 godzin. Wybraliśmy trasę przez Niemcy żeby było szybciej, a utknęliśmy na ponad 2 godziny w wielokilometrowych korkach, które, co ciekawe, były spowodowane - niczym. Tak po prostu się robiły.
70km drogi rowerowej na zachód od Zell am See zaintrygowało mnie na tyle, że postanowiłem ją wygooglować. Okazało się, że Tauernradweg ma 270km długości, zaczyna się w Krimml i wiedzie aż do Salzburga po czym wraca do Zell am See. Około 90km jest w terenie, a ich strona twierdzi, że mało nadaje się na szosę... cóż, mylą się :P Pogoda nie rozpieszcza, z rana leje, nie decydujemy się zrobić 170km pętli przez Salzburg tylko 50km do Lofer gdzie znajduje się ciekawy podjazd.
Trochę terenu.
Dalej była świetna droga przez las. Najpierw minęliśmy tor samochodowy do szkolenia techniki jazdy. A potem trafiliśmy na wąską krętą dróżkę.
Adam dopatrzył się sztuki :)
I tak dalej zwiedzaliśmy Tauernradweg.
Aż dojechaliśmy do Lofer. Patrząc na dane jazdy przeżyłem mały szok. Z pierwszych 50km miałem HRavg = 96bpm = ~48% HRmax, znam osoby, które mają takie tętno spoczynkowe :D
Sporo czasu poświęciliśmy na szukanie dogodnego lokalu na obiad. Przy okazji trafiliśmy na pokaz zabytkowych ciągników oraz wspinanie się na skrzynki po piwie. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że ja pojadę zrobić podjazd, Adam pokręci się po okolicy i potem zjemy.
Adam wybrał to:
A ja to :D
Z Lofer na górę prowadzi kolejka linowa dla narciarzy. Na górze natomiast znajdują się gospodarstwa rolnicze. Podjazd od startu daje popalić. Startuje w pełnym zimowym ubraniu by po chwili stanąć i zostać w samych spodenkach i koszulce, rozpiętej. Mimo to topię garmina w pocie jakbym jechał na trenażerze. Na podjeździe regularnie nachylenie skacze do 18-22%. Na końcówce lekko się wypłaszcza by za zakrętem pojawiła się 200m, 18% ścianka. Byłem bardzo zadowolony ze zrobionego podjazdu, jednak miałem spore zastrzeżenie do prędkości na wypłaszczeniach (~8%) gdzie zamiast przycisnąć pozwalałem na spadek tętna i odpoczynek.
Jeżdżę od lipca 2007. Najczęściej można mnie spotkać w okolicach Wrocławia. Poza szosą dojeżdżam trekingiem do pracy. Trochę informacji:
największy dystans w grupie - 461,7km @ 31,66km/h (nad Bałtyk z Krzyśkiem "chris90accent")
największy dystans w pojedynkę - 260km @ 31.40km/h
największa prędkość - 84,1km/h - gdzieś w Alpach
największa średnia na odcinku 100km - 39.59km/h (Amber Road)
największa średnia na krótkim dystansie - 41.12km @ 40.08km/h
największy miesięczny dystans - 2025km
najwyższe zdobyte drogi:
- Passo di Stelvio 2758m
- Col du l'Iseran 2770m
- Cime de la Bonette 2802m
najtrudniejsze zdobyte szczyty:
- Monte Zoncolan
- Hochtor
- L'Alpe d'Huez
zaliczone kraje na rowerze:
- Polska
- Niemcy
- Austria
- Holandia
- Czechy
- Słowacja
- Włochy
- Szwajcaria
- Francja
- Monaco
- Chorwacja
- San Marino