Wczoraj tak zasypało Wrocław, że ciężko było wrócić rowerem do domu także dzisiaj skorzystałem z MZK. Autobus oczywiście się spóźnił i straciłem sporo czasu.
500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 5x100m x kraul sprint = 2000m
Warunki drogowe pogarszają się, ale jeszcze dało się sprawnie jechać. Jutro może nie być już tak dobrze. Na basenie słaba frekwencja ciągle się utrzymuje. Oby jak najdłużej.
500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 5x100m x kraul sprint 200m x klasyk = 2200m
Dzisiaj nie miałem biletu na basen. Wczoraj musiałem zostawić oba u ratownika. Mimo wszystko przyjechałem pływać. Przebrałem się i schodzę do basenu, a tam wpadłem prosto na ratownika. Mówię mu, że miałem bilet, ale już nie mam, a chciałbym sobie popływać :D On na to "Pan tu przychodzi codziennie... proszę bardzo" :) Ale potem jeszcze przejrzał bilety z wczoraj i znalazł dwa moje, w tym dzisiejszy.
Niestety autobus spóźnił się dzisiaj 2 minuty, a 2 minuty to jakieś 100m mniej przepłynięte :/
500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 500m x kraul 100/100/50m x grzbiet/klasyk/kraul = 2250m
Coś chyba chce mnie zniechęcić do roweru. Jak już na nim pojechałem to tak mnie zlało, że dzisiaj jeszcze rzeczy nie wyschły i skorzystałem z autobusu.
Dwie panie chyba pomyliły baseny bo chciały rekreacyjny, a przyszły na sportowy. Chciały pływać obok siebie rozmawiając, ale wybiłem im ten pomysł z głowy co jakiś czas je wyprzedzając :D Niestety jedna z nich chyba nie rozumie zasad panujących na basenie i uparcie starała się pływać środkiem toru tak, że ciężko było ją wyminąć, a co dopiero wyprzedzić. Ale się nie poddałem i uparcie zasuwałem. Mam nadzieję, że więcej ich nie zobaczę.
500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 500m x kraul 100/100/100/50m x klasyk/kraul/klasyk/grzbiet = 2350m
To był najdłuższa przerwa od roweru chyba od kwietnia ;) Akurat wybrałem na jazdę dzień kiedy znowu spadł śnieg. Na szczęście na drogach szybko się rozpuścił, na nieszczęście jest bardzo mokro. Jechało się dzisiaj szybko, przy czarnej nawierzchni rower jest dużo lepszy od komunikacji zbiorowej. Oby powrót był też sprawny.
Na basen co raz mniej ludzi przychodzi, oby taka tendencja się utrzymała. Tym razem przez 1500m starałem się w jedną stronę płynąć na maksa, w drugą spokojnie.
500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 500m x kraul 100/100/100/100/100/50m x klasy/grzbiet/kraul/klasy/grzbiet/kraul = 2550m
W piątek wracałem do domu pociągiem. Bardzo dobra alternatywa do komunikacji miejskiej. Przyjechał on punktualnie i jechał 20 minut. Razem z dojściem na stacje cały powrót zajmuje jakieś 50 minut... ciągle dłużej niż rowerem przy czarnej nawierzchni ;)
Na basenie trochę przedobrzyłem, pojechałem wcześniejszym autobusem i byłem tam 5:30 :D Wszędzie ciemno, ale na szczęście drzwi były otwarte, mogłem nawet wejść do basenu i pływać w ciemnościach. Kątem oka widziałem strażnika, ale chrapał w najlepsze.
500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 500m x kraul 500m x klasyk 100m x kraul = 2600m
Wczorajszy powrót był tak samo beznadziejny jak dojazd. Ciężko było w ogóle przejechać. Dzisiaj postanowiłem jechać autobusem... niestety okazało się, że już o 5:30 (drugi kurs tego autobusy) ma on spóźnienie 15 minut! Przez to spóźniłem się na basen i pływałem tylko jakieś 35 minut. Razem ze mną spóźniło się dwóch chłopaczków... przepłynęli może z 10 basenów i sobie poszli. Całkiem możliwe, że wpadli na basen się umyć ;] Po basenie dojazd do pracy poszedł sprawnie i byłem tylko jakieś 8 minut później niż gdybym jechał rowerem.
Podsumowując dojazd zajął mi dzisiaj od wyjścia z domu do wejścia do pracy 77 minut, rowerem dzisiaj byłbym w 45-50m. Zobaczymy kto wygra na powrocie :)
500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 550m x klasyk = 1550m
Wczoraj wracałem przez miasto, trasa 5km krótsza, jechałem 15 minut krócej, ale za to stałem dodatkowe 10 minut na różnych światłach. Czyli zysk tylko 5 minut, a w statystykach BS 5km mniej... nie opłaca się ;P
Dzisiaj za to zima zaskoczyła drogowców. I to na poważnie. Z Psiego Pola nie dało się wyjechać, rower prowadziłem dość spory kawałek, a jak nie prowadziłem to walczyłem z drogą około 9km/h. Próba wjechania na dk8 też na początku się nie powiodła, było tak ślisko że nie byłem w stanie wjechać na ślimaka. Ostatecznie zrezygnowałem żeby nie blokować aut za mną, które cierpliwe stały i mnie obserwowały. Jak już dostałem się na dk8 okazało się, że tam wcale nie jest lepiej, ale walczyłem tak z 11km/h. Na Kochanowskiego rzuciło mnie w prawo i wjechałem prosto w pół metrową zaspę z której nie mogłem potem wyjechać. Na Grunwaldzie musiałem jeszcze bardziej zwolnić bo pługa nie było tam chyba od wczoraj. Teatralna była zupełnie nieprzejezdna więc pchałem rower. Na koniec zaliczyłem glebę na przejeździe kolejowym, tylne koło wpadło w tor, na szczęście było to przy prędkości 5km/h. Standardowo dojeżdżam poniżej 40 minut, dzisiaj było 90 minut.
Na Moście Grunwaldzkim:
Ośnieżony rower.
Na basen spóźniłem się 30 minut, na szczęście wszyscy ratownicy już mnie dobrze znają i jeden zgodził się żebym pływał godzinę od przyjścia. Ogólnie było mało osób, koło 5 na 6 i 7:00. Cały czas pływałem sam na torze.
Trening: 500m x rozgrzewka 500m x kraul bez nóg 500m x klasyk 500m x kraul 100m x grzbietowy = 2100m
Jeżdżę od lipca 2007. Najczęściej można mnie spotkać w okolicach Wrocławia. Poza szosą dojeżdżam trekingiem do pracy. Trochę informacji:
największy dystans w grupie - 461,7km @ 31,66km/h (nad Bałtyk z Krzyśkiem "chris90accent")
największy dystans w pojedynkę - 260km @ 31.40km/h
największa prędkość - 84,1km/h - gdzieś w Alpach
największa średnia na odcinku 100km - 39.59km/h (Amber Road)
największa średnia na krótkim dystansie - 41.12km @ 40.08km/h
największy miesięczny dystans - 2025km
najwyższe zdobyte drogi:
- Passo di Stelvio 2758m
- Col du l'Iseran 2770m
- Cime de la Bonette 2802m
najtrudniejsze zdobyte szczyty:
- Monte Zoncolan
- Hochtor
- L'Alpe d'Huez
zaliczone kraje na rowerze:
- Polska
- Niemcy
- Austria
- Holandia
- Czechy
- Słowacja
- Włochy
- Szwajcaria
- Francja
- Monaco
- Chorwacja
- San Marino