18-nastka Gosi najważniejsza więc jak obiecałem tak musiałem jechać mimo bardzo niesprzyjającej pogody. Na początku było nawet zachęcająco, z wiatrem w plecy kilku kilometrowe prostki leciałem ze średnią +40km/h, jednak kiedy droga skręcała dostawałem ten sam wiatr w twarz i cisnąłem ile się da na 25km/h :)
Na 35km, zaraz za Bierdzanami pierwsza wielka ulewa... tyle, że do następnej wioski było 7km. Tam na przystanku przeczekałem trochę i cały mokry, w słabszym deszczu ruszyłem dalej. Na 75km kolejna wielka ulewa i znowu do przystanku daleko. Przez cały czas raz wiało w plecy, że ze strachu trzeba było hamować ;] a raz w twarz, że jechać się nie dało.
Uratowało mnie fakt, że wczoraj byłem we Wro i zwiozłem ciuchy do jesiennej jazdy, w tym grube rękawice, które tutaj zdały egzamin celująco :D
Równe -> Opole trochę inną trasą przez Krnov, Albrechcice, Prudnik, Białą, Prószków. Warunki: ciepło, wiatr słaby Teren: pierwsze 60km górki, przy czym chyba więcej zjazdów niż podjazdów :) Czas: 15:40 - 20:20
Wybór trasy przez Czechy był bardzo dobry, te trzydzieści kilka kilometrów przejechało się błyskawicznie po świetnej nawierzchni i z pięknymi widokami. Po przejechaniu granicy było już tylko gorzej. Pierwszy przystanek na 71km kiedy to okazało się... że droga się skończyła. Zaklejone znaki wskazujące drogę na Opole, od samego wyjazdu z Prudnika musiały coś znaczyć :D
Od robotników dowiedziałem się, że jest tam 7km odcinek, na którym robią nową drogę, ale że mogę przejechać. Odcinek bez nawierzchni prowadziłem, potem kawałek z nowym asfaltem, aż wjechałem na świeży, jeszcze miękki asfalt. Zszedłem na pobocze i prowadziłem rower próbując nie wpaść do głębokiego rowu.
Po minięciu walców postanowiłem jechać dalej... jednak za dobrze się jechało i coś musiało się stać... jak najlepiej unieruchomić się na dłużej jadąc na rowerze ? Wdepnąć blokami w świeży asfalt i zorientować się o tym jak już zastygnie :D Przez następne 40m siedziałem i skrobałem bloki żeby dało się gdziekolwiek dojechać.
Ostatecznie już po ciemku wracałem przez Opole do domu.
Okolice Równego Warunki: chłodnawo Teren: całość po górkach
Czasu dużo na jazdę nie było, najpierw wyjazd na zakupy do Głubczyc i zwiedzanie miasta (~21km), potem po obiedzie wypad z Ryśkiem, zajechaliśmy do Opawic, potem gdzieś w lasek i nagle znaleźliśmy się w Albrechcicach, stamtąd kawałek trasy na Pradziada i odbicie na przejście graniczne w Pomorzowiczkach skąd już jazda prosto do Głubczyc. Na trasie 3 zjazdy z tablicą o nachyleniu 12% i jeden taki podjazd, max. speed 66km/h (niepotrzebnie hamowałem na zakrętach zjazdowych ;P ), ogólnie to płaskiego terenu nie było i albo jechaliśmy pod górę, albo ostro w dół.
Ekipa remontowa ruszyła do Równego, z czego ja na rowerku. Ojciec samochodem wyjechał z opóźnieniem, na 2km przed finiszem dostaje telefon, okazuje się, że ojciec jest jakieś 3km za mną. Gaz do dechy i z samochodem na plecach pierwszy przejeżdżam metę :D Prawie jak odcinek Top Geara ;]
Następnie obiad i wyjazd z Ryśkiem na podbój okolicy. Jeździło się bardzo przyjemnie.
Mit jazdy z Wrocka z wiatrem w plecy obalony, przez całą drogę wiało w twarz :) Wczoraj 100,55km w 3h 20m i na miejscu byłem w bardzo dobrej kondycji, dzisiaj ten sam dystans 16m dłużej i jestem kompletnie wykończony. Dodatkowo dzisiaj znacznie cieplej, poszły 2 litry, wczoraj tylko litr, ale wtedy przez całą drogę słońce było za chmurami.
Godziny jazdy chyba najgorsze biorąc pod uwagę przejazd przez Wrocław, Oławę, Brzeg i Opole, na drogę wylega prawdziwe bydło, a dodatkowo takiej chamówy jak dzisiaj jeszcze na drogach nie spotkałem. Chyba trzeba przestawić się na jakieś odludne lasy albo góry :D
Miałem jechać rano, ale lało, droga wyschła dopiero koło 13. Pierwsze 30km, w tym 14km przejazdu przez Opole w 57m 59s :) Potem na każdej kolejnej pełnej dziesiątce sprawdzałem i avg speed wynosiła lekko ponad 30,5km/h. Wiatr był bardzo kapryśny, raz wiał, raz nie wiał w ogóle, a kilka razy prawie mnie wywaliło na silnym podmuchu :)
Na 19 wyjazd na ściankę wspinaczkową i powrót o 21:30.
Wygrzebałem 8-letniego górala, który ma przebieg może z 500km i pojechałem z ojcem na przejażdżkę po okolicy. Nawet przyjemnie się jechało... tak sobie myślę, że przydałby mi się drugi rower, jakiś MTB :)
Jeżdżę od lipca 2007. Najczęściej można mnie spotkać w okolicach Wrocławia. Poza szosą dojeżdżam trekingiem do pracy. Trochę informacji:
największy dystans w grupie - 461,7km @ 31,66km/h (nad Bałtyk z Krzyśkiem "chris90accent")
największy dystans w pojedynkę - 260km @ 31.40km/h
największa prędkość - 84,1km/h - gdzieś w Alpach
największa średnia na odcinku 100km - 39.59km/h (Amber Road)
największa średnia na krótkim dystansie - 41.12km @ 40.08km/h
największy miesięczny dystans - 2025km
najwyższe zdobyte drogi:
- Passo di Stelvio 2758m
- Col du l'Iseran 2770m
- Cime de la Bonette 2802m
najtrudniejsze zdobyte szczyty:
- Monte Zoncolan
- Hochtor
- L'Alpe d'Huez
zaliczone kraje na rowerze:
- Polska
- Niemcy
- Austria
- Holandia
- Czechy
- Słowacja
- Włochy
- Szwajcaria
- Francja
- Monaco
- Chorwacja
- San Marino