Przed pracą squash, kolega nabawił się kontuzji więc grałem z innym... który też nabawił się kontuzji :) Po pracy prosto na wspin, praktycznie całość na baldach.
Kolega daje mi popalić, jak chce to tak zagrywa piłkę, że nie potrafię jej odebrać. Nawet jak kilka razy uderza dokładnie w to samo miejsce. Potem sauna, zimny prysznic i do pracy.
3h z Adamem, chwilka z liną, a tak to rozgrzewka na trawersie, potem próbowaliśmy nową trasę na trawersie. Wszystkie ruchy rozpracowane tylko zostaje zrobić to w ciągu. Później baldy na dużym przewisie, zadziwiająco dobrze szło :)
Po uwagach w moim kierunku o powodowanie korków postanowiłem na dzisiejsze zakupy wziąć rower. Ładna pogoda mogła też mieć z tym coś wspólnego ;)
Na Wita Stwosza kolejny znawca litery prawa postanowił mnie wyedykować abym jechał kontrapasem pod prąd (mimo bardzo dobrze widocznych piktogramów ze strzałką kierunku jazdy). Dobre, drogie auto, małżonka na siedzeniu pasażera więc i kierowca chciał być miły. Niestety jedyne co ciągle mówił w moim kierunku przez otwartą szybę to "Tam!". Jak już sobie pojechał musiał stanąć i zacząłem się zastanawiać co jest grane, chwilę zajęło mi w końcu wypatrzenie kontrapasa :D Gdyby zgodnie z przyjętymi standardami we Wrocławiu zaczął kląć i kazał mi #$%$^@ na ścieżkę wtedy od razu przystąpiłbym do "kontr-edukacji" :D
Miałem jechać rowerem, ale wziąłem auto i... stałem w korku przez co byłem 15 minut później niż gdybym pojechałem rowerem. Świetna sprawa tak sobie pobiegać z rana, potem sauna, leżanki i można do pracy :D
Tym razem pograliśmy przed pracą, dopiero 3 raz ale widzę, że odbijam już zdecydowanie lepiej. Dużo więcej trudnych piłek udaje mi się wyłapać i zmuszam kumpla do większego biegania.
2.5h przy pełnej ekipie, jestem niezadowolony z efektów. Może i wytrzymałość o powrotu poszła w górę, ale coś jest nie tak z siłą, mam problem z kilkoma ścianami, które robiłem miesiąc temu, za to inne idą teraz gładko. Zastanawialiśmy czy można anulować OSa na ścianie jak nie umie się jej powtórzyć :D
Jeżdżę od lipca 2007. Najczęściej można mnie spotkać w okolicach Wrocławia. Poza szosą dojeżdżam trekingiem do pracy. Trochę informacji:
największy dystans w grupie - 461,7km @ 31,66km/h (nad Bałtyk z Krzyśkiem "chris90accent")
największy dystans w pojedynkę - 260km @ 31.40km/h
największa prędkość - 84,1km/h - gdzieś w Alpach
największa średnia na odcinku 100km - 39.59km/h (Amber Road)
największa średnia na krótkim dystansie - 41.12km @ 40.08km/h
największy miesięczny dystans - 2025km
najwyższe zdobyte drogi:
- Passo di Stelvio 2758m
- Col du l'Iseran 2770m
- Cime de la Bonette 2802m
najtrudniejsze zdobyte szczyty:
- Monte Zoncolan
- Hochtor
- L'Alpe d'Huez
zaliczone kraje na rowerze:
- Polska
- Niemcy
- Austria
- Holandia
- Czechy
- Słowacja
- Włochy
- Szwajcaria
- Francja
- Monaco
- Chorwacja
- San Marino