Bormio - przymusowy odpoczynek

Wtorek, 12 czerwca 2012 · Komentarze(5)
Kategoria Alpy 2012
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Kolejny poranek i kolejna niespodzianka... leje... tym razem było zaciągnięte mocno, prognozy na cały dzień nie zapowiadały poprawy, dzień wcześniej ponoć też lało. Do tego tylko 7 stopni i facet z obsługi hotelu powiedział, że jak tu pada to tam za oknem gdzie widać chmury sypie śnieg. Nasz plan na dzisiaj zakładał zdobycie najpierw Passo Gavia (2621m), a potem Passo dello Stelvio (2758m). W takich warunkach nie było to realne.

W chmurach sypie śnieg.


Gość też na tyle uczynny że pokazał nam webcama ze Stelvio. Śnieg padał już od 1800m, a 0 stopni było od 2000m :)


Ten drugi obrazek przekonał nas że jednak nie chcemy tam wjeżdżać rowerami :D Prognozy pogody zapowiadały poprawę w nocy i słońce następnego dnia. Ja byłem za tym żeby przeczekać dzień, a reszta panicznie chciała się wydostać z Bormio. Tak dzień mi spłynął na siedzeniu przy rowerach, a chłopaki szukały taryfy na drugą stronę. Był z tym spory problem, a jak już znaleźli chętnego to w ostatniej chwili zadzwonił z informacją, że rezygnuje bo boi się w takich warunkach jechać.

Po zakupach w markecie obejrzeliśmy oba mecze w hotelu i poszli spać z nadzieją na lepszy dzień.

Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m)

Poniedziałek, 11 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Kategoria <150km, Alpy 2012, kajo
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Niespodziewanie z rana znowu leje... czyli prognozy sprawdzane jeszcze w Polsce się potwierdzają. Morale są średnie, ale po wymaksowaniu śniadania i zrobieniu zakupów ruszamy w trasę.

Marcin zaczyna przygodę z przyczepką.


Podjazd jest dość długi, 52km zróżnicowanej wspinaczki z 600m na 2300m.


W pewnym momencie udaje nam się wjechać pod rozjaśnienie i akurat nad nami nie pada.




Chłopaków zaczęła ogarniać panika i koniecznie chcieli jechać pociągiem z Tiefencastel do St. Moritz. Na szczęście udało mi się sabotować ten pomysł i pociąg odjechał, poskutkowało to jednak zmianą planów i zamiast na Albulapass pojechaliśmy na Julierpass.

Jak najbardziej trafny wybór. Nawet asfalt zaczął wysychać.


Zbliżamy się do szczytu.




Julierpass zdobyta.


Na szczycie pierwszy jest Piotrek z Arturem, ja z Marcinem i przyczepką wjeżdżamy ze sporym opóźnieniem. Chwila odpoczynku i fantastyczny zjazd do St. Moritz. 7km, 7% w 7 minut, średnia 59km/h i 2 wyprzedzone auta. Całość nagrała się na kamerę. Zdecydowanie jeden z przyjemniejszych zjazdów.

St. Moritz bardzo się nam podoba, stajemy tam na obiad.




Kelner okazuje się Polakiem, dostajemy ekstra duże porcje makaronu w cenie małych... aż wstyd się przyznać ale nie mogliśmy tego wszystkiego zjeść, musieliśmy dłużej siedzieć żeby ze wszystkim sobie poradzić :D

St. Moritz sprowadziło nas na 1750m i od razu zaczęliśmy wspinaczkę na kolejną przełęcz prowadzącą do Włoch, a dokładniej do strefy bezcłowej Livigno.




W oddali lodowiec.



Zbliżamy się do przełęczy.



Marcin nas wyprzedził żeby ustrzelić fotę.


Passo del Bernina (2330m) poskromione chociaż nie było co poskramiać bo średnio to tam ze 3% było :D


Jeszcze widok w tył przed zjazdem.


Następnie kawałek szybkiego zjazdu i skręcamy na kolejny dwutysięcznik. Ten dał nam popalić podbijając nachylenie do 13%.


Forcola di Livigno (2315m) i granica szwajcarsko - włoska.


Czeka nas następny szybki zjazd do Livigno, wjazdy do tuneli niebezpieczne, podrzuciło nas kilka razy. Przed samą miejscowością mijamy trenującą na bocznej drodze Justynę Kowalczyk. Najpierw nie byliśmy pewni, ale w internecie znalazłem informacje, że akurat wtedy Justyna tam trenowała :)



Livigno jest strefą wolnocłową, paliwo mają po 1 euro, ceny w sklepach jak w Polsce, idealne miejsce na urlop. Kto wie, może tam jeszcze wrócimy, w zasięgu jest wiele sławnych przełęczy.




Livigno leży na 1800m więc czeka nas podjazd na kolejny dwutysięcznik.


W tle przełęcz z której zjechaliśmy.


Miasteczko w dole.


Docieramy na Passo Eira (2208m) i tam kolejny zjazd.


Później pogoda zaczyna się psuć, przyczepkę przejmuje Piotrek i tak docieramy do Passo Foscagno (2291m).


Na przełęczy znajduje się kontrola, pilnują żeby ludzi nie wywozili zbyt dużej ilości towarów z strefy wolnocłowej. Początek zjazdu i zaczyna się koszmar, leje deszcz, mgła, nic nie widać, mocno zacina w twarz, cała droga płynie, mamy wrażenie że zaraz zamarzniemy. Nie można pozwolić się rozpędzić bo nie ma jak hamować. Wyprzedzamy motocyklistów. Tak do zjechania mamy ponad 1000m w pionie! Piotrek ponownie daje popis z przyczepką i wszystkim ucieka. Na dole stajemy, cali przemoczeni, ledwo mówiący i nie czujący palców. Po tym jednym zjeździe wszyscy muszą wymieniać klocki, Piotrek zarówno przód i tył bo nic z nich nie zostało. Średnia ze zjazdu niewiele ponad 30km/h. Część tego nagrałem więc kilka ujęć będzie :)

Następnie spędzamy dość sporo czasu na szukanie noclegu, najtaniej 33 euro. Przebieramy się, zostawiamy rzeczy do suszenia i lecimy na miasto zjeść pizze i obejrzeć mecz. Był to królewski etap wyprawy, który na dodatek wypełniliśmy pierwszy raz zgodnie z planem ;)

Profil:


Czas całkowity: 11h 12m, czas jazdy: 7h 32m.

Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m)

Niedziela, 10 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Kategoria <150km, Alpy 2012, kajo
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Poranek znowu mokry, ale przyzwyczajamy się. Ponownie maksowanie śniadania, po naszych wizytach hotelarze przemyślą temat szwedzkiego stołu :) Za dodatkowe 10 franków właściciel pozwala nam zrobić kanapki na drogę. Zaczynamy podjazdem na Furkapass (2436m), tym razem ja biorę przyczepkę, 16km i jakieś 1000m w pionie, tylko jeden ciężki, 13% fragment, który daje w kość. Marcin i Artur od razu odjeżdżaj, Piotrek przez jakiś czas mi towarzyszy. Widokowo podjazd bardzo interesujący.

Widok z okna.


Startujemy.


Jest na tyle zimno że mam ubrane prawie wszystkie rzeczy.



Szczytu nie widać.



Wszyscy mnie odstawili :)


Jeszcze kawałek do szczytu, za budynkiem autokary i sporo turystów.


Jest! Kamera tym razem działa.


Zjazd najpierw we mgle, cały mokry, bardzo zimno. Jakieś 300m w pionie niżej spotykamy Marcina i Artura którzy musieli schować się w barze na herbatę. Nie mieli rękawic z palcami i z zimna nie byli w stanie nawet hamować. My zjeżdżamy dalej i sporo ich odstawiamy. Mimo to sam zjazd bardzo wolny, mój pierwszy z przyczepką.

Końcówka zjazdu do Andermatt (1400m).


I samo miasteczko. Na zjeździe wyprzedzamy innych rowerzystów i sakwiarzy.


Już w nim zaczyna się kolejny 10km podjazd na Oberalppass (2046m). Wzdłuż trasy biegną tory Glacial Express pnącego się na górę. Kiedy mija mnie ten przeszklony ekspres, a w nim zajadający się przy stołach restauracyjnych pasażerowie zazdroszczę im :D

Opuszczamy Andermatt.



Niedaleko szczytu doganiają mnie chłopaki. Wtedy też opuszczają mnie siły i staję zatankować ze strumienia. Fotka + cukierki i jadę dalej choć bardzo wolno.


Tunel przed końcem.


Reszta musiała trochę poczekać na mnie :P


Kolejny dwutysięcznik zdobyty.


Zjazd już trochę szybszy, ale dalej bez rewelacji. Obie przełęcz z obu stron są dość łatwe, choć 1700m przewyższeń z przyczepką daj w kość. Średnia na Furkę 10.2km/h, na Oberalp 11.1km/h.

Po zjeździe czas na krótką regenerację.


Zostaje nam już długi łagodny zjazd doliną.


W pewnym momencie podłączają się za nami inni rowerzyści, ale po jakimś czasie już ich nie widać. My jedziemy po zmianach osłaniając przyczepkę.




Na koniec czeka nas niespodzianka i jeszcze jeden spory podjazd. Jego pozytywną stroną był najszybszy zjazd tego dnia. Piotrek z przyczepką znowu sobie poszalał ;)




Po zjeździe skręcamy na południe do Thusis gdzie planujemy nocować.


Na końcówce zaczyna padać deszcz. Nic taniego nie udaje nam się znaleźć i kończymy na 50 CHF od osoby. Planujemy trasę na kolejny dzień, oglądamy mecz i idziemy spać.

Profil:


Czas całkowity: 10h 1m. czas jazdy 6h 45m.

Passo della Novena (2478m)

Sobota, 9 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Kategoria <150km, Alpy 2012, kajo
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Poranek przywitał nas niespodziewanie deszczem. Na śniadanie szwedzki stół więc maksujemy kalorie i wychodzimy dopiero po 1.5h. Nie ma lekko i jedziemy, na szczęście po 2 godzinach przestaje padać. Artur z przyczepką atakuje Novena Pass (2478m), a sam podjazd to jakieś 60km mniejszej lub większej wspinaczki zaczynając na 250 mnpm a kończąc na prawie 2500m.

Spokojnie mogę polecić ten hostel w Bellinzonie.


A taki mieliśmy widok z balkonu.


Start na mokro. Przy okazji mylimy drogę i nadkładamy trochę kilometrów.



Pogoda się poprawiła i od razu przyjemniej się jechało.



Przez te ciągłe opady wszystko pięknie się zieleniło.


Przejazd przez miasteczka.


Coraz wyżej.



Na 80km wszystkich odcina, sklepów na trasie żadnych nie było, a spotkane restauracje akurat o tej porze nie gotują. Posilamy się horrendalnie drogimi ciastkami i po jakiejś godzinie jedziemy dalej. Szczyt wita nas tunelami przekopanymi w śniegu. Przyczepka przechodzi z rąk do rąk i tak pniemy się wyżej.

Wyżej.




Team trzeba reklamować! SIŁA!


Po Arturze i Marcinie przyszedł czas na Piotrka i przyczepkę.


Było klimatycznie :D


Ale w końcu się udało. Nie przesadziłbym mówiąc że było zimno :D


Ostatnie 24km tego podjazdu prezentowały się następująco.


Zjazd z Novena Pass fantastyczny, ale czego można się spodziewać po 13.3km i średnim nachyleniu 8.5%? Już na pierwszej prostce mam 83km/h. Niestety zjazdu nie nagrałem gdyż okazało się, że kamera ma rozładowaną baterię. Za to stawałem na serpentynach i robiłem zdjęcia.

Piotrek z przyczepką bije kolejne rekordy.


Tutaj oddalający się Artur z Marcinem.


Marcin postanowił też porobić zdjęcia.


Na zjazd koniecznie dodatkowe kurtki, rękawice. Optymalnie zimowa czapa i kombinezon, ale tych nie chciało mi się wyciągać z sakw ;)



Kiedy kończymy sesję ruszam i wyprzedzam motocyklistę. Postanawiam nie dać się wyprzedzić, dokręcam we wszystkich możliwych miejscach na 50-11, zakręty zbieram całą drogą i zaliczam swój najlepszy w historii zjazd. Po 4km ostrej jazdy wyprzedza mnie ten motocyklista, zwalnia i podnosi kciuka :D Na tych 4km miałem średnią 69km/h. Na całych 13.3km średnia 57km/h.

Po czerwonej linii tętna widać, że na środkowej części zjazdu działo się ;)


A to już końcówka i zupełnie inny krajobraz.


Po tak szybkiej zmianie ciśnienia uszy jeszcze przez jakiś czas mnie bolały.


Profil zjazdu tak się prezentował.


Na dole zjedliśmy jedno z najdroższych spaghetti w życiu i ruszyliśmy dalej. Plan zakładał wjazd na Furkapass czyli jeszcze ponad 1000m przewyższeń i następnie zjazd do Andermatt na nocleg. Niestety była już godzina 18, najpierw zapadał decyzja że walczymy, ale huraganowy twarzowy wiatr oraz zbliżające się błyskawicznie załamanie pogody zmusiło nas do szukania spania w Oberwaldzie. Sporo czasu na to straciliśmy i z Piotrkiem zatrzymaliśmy w najtańszym miejscu za 60 CHF od osoby! Marcin z Arturem wybrali opuszczony budynek wyciągu narciarskiego :D Na koniec zostało nam obejrzeć mecz w TV i spać.

A na koniec profil. 30km po płaskim i 60km wspinaczki.


Czas całkowity: 10h, czas jazdy: 5h 42m.
A wczoraj czas całkowity: 10h 11m, czas jazdy: 5h 50m.


Alpy 2012 - Bergamo - Bellinzona

Piątek, 8 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria <150km, Alpy 2012, kajo
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

W składzie Artur, Marcin, Piotrek i ja.

Celem wypadu jest zaliczenie wielu dwutysięczników i dojazd do Wrocławia. Podróżujemy na lekko, czyli 4 rowery szosowe bez bagażu i jeden Extrawheel < 20kg.

W czwartek po południu pakowanie które przeciągnęło się do późna, a po 3 rano pobudka i jazda taksówką na lotnisko. Sam przelot kosztował nas po 80zł... +240zł za rower.

Z Marcinem w oczekiwaniu na odlot.


Sam lot poszedł szybko i sprawnie o 8:30 byliśmy już w Bergamo koło Mediolanu. W czasie lotu podziwialiśmy alpejskie szczyty z góry... niestety w nielicznych miejscach gdzie rozstępowały się masywne deszczowe chmury. Na lotnisku składanie rowerów i szykowanie do drogi, zajęło nam to chyba ze 2 godziny. Sam wyjazd strasznie nieprzyjemny, ogromny ruch, brak pobocza. Artur jest pierwszym śmiałkiem do targania balastu. Około 10km podczas sprawdzania trasy na komórce uderzam w wielki kamień i łapię pierwszego kapcia. Jedna dętka mniej to chociaż łatwiej będzie na podjazdach ;)



Od początku kropi deszcz, chwilami mocniej popaduje, niebo raczej zachmurzone i słońce nie może się przebić. Tak jadąc przez Lecco i Como dojeżdżamy do Lugano. Na trasie wyprzedza nas Scarponii, Marcin szybko kontratakuje i przez jakiś czas siedzi mu na kole. Później mijamy się z chłopakami z BMC, a na koniec dochodzimy Shlecka z RadioShack. Na takim wypadzie nie ma lipy i Piotrek z przyczepką bierze go na podjeździe. Niestety tydzień później dowiadujemy się, że chłopak wycofał się ze startu TdF, prawdopodobnie przez Piotrka :/ No ale jak się formy nie ma to i Burneika nie pomoże. W sumie widzimy jeszcze wielu kolarzy rozjeżdżających się przez jutrzejszym prologiem Tour de Suisse w Lugano.

Sentymentalne zdjęcie, rok temu z Adamem byliśmy dokładnie na tamtym brzegu.


Lugano.



Kawałek dalej bardzo udany zjazd, 6km z jednym zakrętem i średnio 7%, na budziku ciągle 75km/h :) Artur był w szoku kiedy z taką prędkością wyprzedziła go przyczepka z Piotrkiem :D

Po zjeździe zakupy, pogoda nie rozpieszczała.


Ostatecznie docieramy do Bellinzony. Bardzo urocze miasteczko z wielkim zamkiem na ogromnej skale w jego sercu. Do tego urocza starówka i cudne uliczki. Sam nasz hostel niczego sobie. Dostaliśmy namiary na niego od żony Piotrka. Trafiliśmy też na szosowca w cywilu który podprowadził nas na miejsce. Szukając jeszcze sklepu z naszą kolacją obejrzeliśmy końcówkę meczu Polaków.

Jazda po Bellinzonie.



I oglądamy naszych.


Z tyłu widoczny zamek.


Sam hostel był jednym z najtańszych na wyprawie, jedyne 37 franków :) Ale warunki bardzo przyzwoite.

Profil trasy.


Alpy 2012

Czwartek, 7 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Kategoria Alpy 2012
Kolejny rok i kolejne Alpy. Już za kilka godzin ekipa Husarii w składzie Artur G., Marcin, Piotrek i ja leci do Mediolanu. Tam w planach jest kilka setek po "hopkach" i potem przez Monachium i Pragę do Wrocławia. Zobaczymy na ile pozwoli nam pogoda :) Jak w jakimś hotelu uda się WiFi złapać to może dodamy jakieś newsy.



Mediolan - Wrocław czyli Husaria Szosowa w Alpach


Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Chorwacj i Veliko Rujno - film

Czwartek, 7 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Kategoria <100km, kajo
W końcu gotowy jest filmik z dość stromego podjazdu na Veliko Rujno. Start z poziomu można i na 5.6km 11.5% podjazdu. Średnia niewiele tu powie bo częste były prostki i krótkie zjazdy, a co chwila podjazd kopał do 17 czy nawet 22% :) Dawno tak ostro nie musiałem hamować na zjeździe, lekkie puszczenie klamek i na liczniku +70km/h.



Tutaj profil tego podjazdu:


Dodałem też fotki i krótki opis do każdego dnia z pobytu w Chorwacji, link pojawił się po lewej, można też kliknąć TUTAJ.

Dzisiaj luźne kilometry z Piotrkiem i test Extrawheela oraz nowej korby kompaktowej. Nie mogliśmy znaleźć polskiej flagi... to chociaż coś zbliżonego mamy :D



A jutro start... ;)

Chorwacja, film z wybrzeża

Czwartek, 31 maja 2012 · Komentarze(5)
Kategoria miasto, praca, trekking
Dodałem kolejny film z pobytu w Chorwacji. Można na nim zobaczyć próby pływania w lodowatej wodzie, oraz świetny zjazd wzdłuż linii brzegowej z 137mnpm do 0.

Praca

Środa, 30 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria miasto, praca, trekking
Wczoraj chciałem zrobić i wrzucić kolejny filmik z Chorwacji, ale Vegas znowu robił mi problemy z obróbką audio i w końcu poszedłem spać. Może dzisiaj się uda.

Praca

Wtorek, 29 maja 2012 · Komentarze(4)
Kategoria miasto, praca, trekking
Na wjeździe na teren firmy spotkałem się z Adamem, no to sprint do budynku żeby wygrać wyścig o prysznic :D