Noc była już cieplejsza, ale rano obudził mnie Darek żebyśmy już się zbierali. Rowery zamontowaliśmy wczoraj więc zostało zjedzenie śniadania i złożenie namiotu. Darek skoczył zapłacić i wrócił rozbawiony bo na rachunku były moje dane i kraj... PORTUGAL :) Widać nie mają zbyt wielu gości z POLAND. Ruszyliśmy o godzinie 9, mieliśmy jeszcze kawałek do włoskiej autostrady i utknęliśmy w wielokilometrowych korku. Okazało się, że Włosi kosili trawę na poboczu i "lekko" przyblokowali ruch, ale od autostrady wszystko poszło już gładko, Brennerpass, Innsbruck, Monachium. W połowie trasy oddałem stery Darkowi, który zawiózł już nas do Wrocławia gdzie zjawiliśmy się o 20.
Wyjazd udał się super choć pogoda pozwalała żeby spokojnie zostać jeszcze kilka dni. Piękna pogoda była miła, ale do robienia długich i ciężkich tras lepiej sprawdza się niska temperatura jaką mieliśmy rok temu jadąc z przyczepką z Mediolanu. Koszty też wyszły przyzwoite, coś koło 1000zł do podziału za paliwo i 115 euro za kempingi od osoby, reszta to jedzenie którego nawieźliśmy z polski masę :) Na koniec podziękowania dla Darka i Adama za udane wakacje.
Bezchmurna noc była zimniejsza od poprzedniej, mimo wielu warstwa na sobie, śpiwora oraz koca obudziłem się w aucie z przemarzniętymi nogami około 6 rano. Nie było jak się dogrzać więc postanowiłem wstać i trochę pochodzić. Słońca na kempingu jeszcze nie było choć jego promienie oświetlały już szczyty. Usadowiłem się na samym krańcu placu i czekałem na pierwsze promienie fotografując wszystko dookoła.
Na tej ścianie w środku nocy obserwowaliśmy wspinaczy.
Kiedy słońce już zagościło przy aucie zrobiło się bardzo przyjemnie, do tego stopnia, że musiał pościągać rzeczy i zostać bez koszulki. Zrobiłem śniadanie i delektowałem się pięknem Dolomitów przy okazji czytając książkę. Kolegom jakoś nieśpieszno było opuszczać namiot i tak jakoś szybko zleciały mi 4 godziny :)
Mój nocleg przez cały wyjazd, spałem obrócony w drugą stronę.
Patrząc na Adama i Darka z niewiadomych mi przyczyn morale nie wyglądały na zbyt wysokie... może spanie w wełnianej czapce i kurtce przeciwdeszczowej miało coś z tym wspólnego? ;D
Ostatecznie Darek zrezygnował dzisiaj z jazdy, a Adam robił dywersję i po dość długim relaksie udało się ruszyć koło 14. Zdecydowaliśmy się na Gruppo del Sella, płaskowyż Sella otoczony jest drogą, która biegnie przez 4 przełęcze: Passo Gardena (2116), Sella (2244m), Pordoi (2239m), Campolongo (1875m).
Dzisiaj tempo spokojne i dużo zdjęć. Zaczęliśmy od Gardeny.
Na samej przełęczy parking płatny, wszystkie miejsca zajęte, a ludzie stawali nawet niżej na serpentynach żeby zaparkować. Trekingowcy oraz wspinaczy. Dodatkowo po szlakach widać było pełno MTB.
Zjeżdżając widzieliśmy wspaniałe ściany do wspinaczki. Ciekawe czy wszystko w stylu klasycznym czy może jednak mają obite drogi?
Zaczęliśmy się zbliżać do Passo Sella, tam ponownie auta poustawiane we wszystkich możliwych miejscach gdzie tylko dało się wjechać.
Następnie przyjemny zjazd i od razu podjazd na Passo Pordoi, a tam ciągle wywieszone banery Tour de Pologne, które w tegorocznej edycji tamtędy poprowadzono.
Zjazd z Pordoi do Arabby rewelka, leciało się zarąbiście, polecam :) a na koniec został nam łagodny podjazd na Campolongo.
Corvara w dole. Na zjeździe był jeden łuk przekozak, na którym tak się złożyłem że chyba zabrakło centymetrów od przyszorowania kolanem o asfalt :)
Na koniec zakupy i zdjęcie przy nowej generacji drewnianych rowerów. Ten to dopiero ma przełożenia, stówka na zjeździe przy kilku ruchach korbą.
Na kolację spaghetti z mozarellą i szykowanie rzeczy do jutrzejszego powrotu. Piękny widokowo wyszedł dzisiaj dzień. W planach miałem przejechać się u podnóża Marmolady i zrobienie Passo Fedaia, ale będzie musiała poczekać do następnego razu.
Jeżdżę od lipca 2007. Najczęściej można mnie spotkać w okolicach Wrocławia. Poza szosą dojeżdżam trekingiem do pracy. Trochę informacji:
największy dystans w grupie - 461,7km @ 31,66km/h (nad Bałtyk z Krzyśkiem "chris90accent")
największy dystans w pojedynkę - 260km @ 31.40km/h
największa prędkość - 84,1km/h - gdzieś w Alpach
największa średnia na odcinku 100km - 39.59km/h (Amber Road)
największa średnia na krótkim dystansie - 41.12km @ 40.08km/h
największy miesięczny dystans - 2025km
najwyższe zdobyte drogi:
- Passo di Stelvio 2758m
- Col du l'Iseran 2770m
- Cime de la Bonette 2802m
najtrudniejsze zdobyte szczyty:
- Monte Zoncolan
- Hochtor
- L'Alpe d'Huez
zaliczone kraje na rowerze:
- Polska
- Niemcy
- Austria
- Holandia
- Czechy
- Słowacja
- Włochy
- Szwajcaria
- Francja
- Monaco
- Chorwacja
- San Marino