Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m)

Niedziela, 10 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Kategoria <150km, Alpy 2012, kajo
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Poranek znowu mokry, ale przyzwyczajamy się. Ponownie maksowanie śniadania, po naszych wizytach hotelarze przemyślą temat szwedzkiego stołu :) Za dodatkowe 10 franków właściciel pozwala nam zrobić kanapki na drogę. Zaczynamy podjazdem na Furkapass (2436m), tym razem ja biorę przyczepkę, 16km i jakieś 1000m w pionie, tylko jeden ciężki, 13% fragment, który daje w kość. Marcin i Artur od razu odjeżdżaj, Piotrek przez jakiś czas mi towarzyszy. Widokowo podjazd bardzo interesujący.

Widok z okna.


Startujemy.


Jest na tyle zimno że mam ubrane prawie wszystkie rzeczy.



Szczytu nie widać.



Wszyscy mnie odstawili :)


Jeszcze kawałek do szczytu, za budynkiem autokary i sporo turystów.


Jest! Kamera tym razem działa.


Zjazd najpierw we mgle, cały mokry, bardzo zimno. Jakieś 300m w pionie niżej spotykamy Marcina i Artura którzy musieli schować się w barze na herbatę. Nie mieli rękawic z palcami i z zimna nie byli w stanie nawet hamować. My zjeżdżamy dalej i sporo ich odstawiamy. Mimo to sam zjazd bardzo wolny, mój pierwszy z przyczepką.

Końcówka zjazdu do Andermatt (1400m).


I samo miasteczko. Na zjeździe wyprzedzamy innych rowerzystów i sakwiarzy.


Już w nim zaczyna się kolejny 10km podjazd na Oberalppass (2046m). Wzdłuż trasy biegną tory Glacial Express pnącego się na górę. Kiedy mija mnie ten przeszklony ekspres, a w nim zajadający się przy stołach restauracyjnych pasażerowie zazdroszczę im :D

Opuszczamy Andermatt.



Niedaleko szczytu doganiają mnie chłopaki. Wtedy też opuszczają mnie siły i staję zatankować ze strumienia. Fotka + cukierki i jadę dalej choć bardzo wolno.


Tunel przed końcem.


Reszta musiała trochę poczekać na mnie :P


Kolejny dwutysięcznik zdobyty.


Zjazd już trochę szybszy, ale dalej bez rewelacji. Obie przełęcz z obu stron są dość łatwe, choć 1700m przewyższeń z przyczepką daj w kość. Średnia na Furkę 10.2km/h, na Oberalp 11.1km/h.

Po zjeździe czas na krótką regenerację.


Zostaje nam już długi łagodny zjazd doliną.


W pewnym momencie podłączają się za nami inni rowerzyści, ale po jakimś czasie już ich nie widać. My jedziemy po zmianach osłaniając przyczepkę.




Na koniec czeka nas niespodzianka i jeszcze jeden spory podjazd. Jego pozytywną stroną był najszybszy zjazd tego dnia. Piotrek z przyczepką znowu sobie poszalał ;)




Po zjeździe skręcamy na południe do Thusis gdzie planujemy nocować.


Na końcówce zaczyna padać deszcz. Nic taniego nie udaje nam się znaleźć i kończymy na 50 CHF od osoby. Planujemy trasę na kolejny dzień, oglądamy mecz i idziemy spać.

Profil:


Czas całkowity: 10h 1m. czas jazdy 6h 45m.

Passo della Novena (2478m)

Sobota, 9 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Kategoria <150km, Alpy 2012, kajo
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Poranek przywitał nas niespodziewanie deszczem. Na śniadanie szwedzki stół więc maksujemy kalorie i wychodzimy dopiero po 1.5h. Nie ma lekko i jedziemy, na szczęście po 2 godzinach przestaje padać. Artur z przyczepką atakuje Novena Pass (2478m), a sam podjazd to jakieś 60km mniejszej lub większej wspinaczki zaczynając na 250 mnpm a kończąc na prawie 2500m.

Spokojnie mogę polecić ten hostel w Bellinzonie.


A taki mieliśmy widok z balkonu.


Start na mokro. Przy okazji mylimy drogę i nadkładamy trochę kilometrów.



Pogoda się poprawiła i od razu przyjemniej się jechało.



Przez te ciągłe opady wszystko pięknie się zieleniło.


Przejazd przez miasteczka.


Coraz wyżej.



Na 80km wszystkich odcina, sklepów na trasie żadnych nie było, a spotkane restauracje akurat o tej porze nie gotują. Posilamy się horrendalnie drogimi ciastkami i po jakiejś godzinie jedziemy dalej. Szczyt wita nas tunelami przekopanymi w śniegu. Przyczepka przechodzi z rąk do rąk i tak pniemy się wyżej.

Wyżej.




Team trzeba reklamować! SIŁA!


Po Arturze i Marcinie przyszedł czas na Piotrka i przyczepkę.


Było klimatycznie :D


Ale w końcu się udało. Nie przesadziłbym mówiąc że było zimno :D


Ostatnie 24km tego podjazdu prezentowały się następująco.


Zjazd z Novena Pass fantastyczny, ale czego można się spodziewać po 13.3km i średnim nachyleniu 8.5%? Już na pierwszej prostce mam 83km/h. Niestety zjazdu nie nagrałem gdyż okazało się, że kamera ma rozładowaną baterię. Za to stawałem na serpentynach i robiłem zdjęcia.

Piotrek z przyczepką bije kolejne rekordy.


Tutaj oddalający się Artur z Marcinem.


Marcin postanowił też porobić zdjęcia.


Na zjazd koniecznie dodatkowe kurtki, rękawice. Optymalnie zimowa czapa i kombinezon, ale tych nie chciało mi się wyciągać z sakw ;)



Kiedy kończymy sesję ruszam i wyprzedzam motocyklistę. Postanawiam nie dać się wyprzedzić, dokręcam we wszystkich możliwych miejscach na 50-11, zakręty zbieram całą drogą i zaliczam swój najlepszy w historii zjazd. Po 4km ostrej jazdy wyprzedza mnie ten motocyklista, zwalnia i podnosi kciuka :D Na tych 4km miałem średnią 69km/h. Na całych 13.3km średnia 57km/h.

Po czerwonej linii tętna widać, że na środkowej części zjazdu działo się ;)


A to już końcówka i zupełnie inny krajobraz.


Po tak szybkiej zmianie ciśnienia uszy jeszcze przez jakiś czas mnie bolały.


Profil zjazdu tak się prezentował.


Na dole zjedliśmy jedno z najdroższych spaghetti w życiu i ruszyliśmy dalej. Plan zakładał wjazd na Furkapass czyli jeszcze ponad 1000m przewyższeń i następnie zjazd do Andermatt na nocleg. Niestety była już godzina 18, najpierw zapadał decyzja że walczymy, ale huraganowy twarzowy wiatr oraz zbliżające się błyskawicznie załamanie pogody zmusiło nas do szukania spania w Oberwaldzie. Sporo czasu na to straciliśmy i z Piotrkiem zatrzymaliśmy w najtańszym miejscu za 60 CHF od osoby! Marcin z Arturem wybrali opuszczony budynek wyciągu narciarskiego :D Na koniec zostało nam obejrzeć mecz w TV i spać.

A na koniec profil. 30km po płaskim i 60km wspinaczki.


Czas całkowity: 10h, czas jazdy: 5h 42m.
A wczoraj czas całkowity: 10h 11m, czas jazdy: 5h 50m.


Alpy 2012 - Bergamo - Bellinzona

Piątek, 8 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria <150km, Alpy 2012, kajo
Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

W składzie Artur, Marcin, Piotrek i ja.

Celem wypadu jest zaliczenie wielu dwutysięczników i dojazd do Wrocławia. Podróżujemy na lekko, czyli 4 rowery szosowe bez bagażu i jeden Extrawheel < 20kg.

W czwartek po południu pakowanie które przeciągnęło się do późna, a po 3 rano pobudka i jazda taksówką na lotnisko. Sam przelot kosztował nas po 80zł... +240zł za rower.

Z Marcinem w oczekiwaniu na odlot.


Sam lot poszedł szybko i sprawnie o 8:30 byliśmy już w Bergamo koło Mediolanu. W czasie lotu podziwialiśmy alpejskie szczyty z góry... niestety w nielicznych miejscach gdzie rozstępowały się masywne deszczowe chmury. Na lotnisku składanie rowerów i szykowanie do drogi, zajęło nam to chyba ze 2 godziny. Sam wyjazd strasznie nieprzyjemny, ogromny ruch, brak pobocza. Artur jest pierwszym śmiałkiem do targania balastu. Około 10km podczas sprawdzania trasy na komórce uderzam w wielki kamień i łapię pierwszego kapcia. Jedna dętka mniej to chociaż łatwiej będzie na podjazdach ;)



Od początku kropi deszcz, chwilami mocniej popaduje, niebo raczej zachmurzone i słońce nie może się przebić. Tak jadąc przez Lecco i Como dojeżdżamy do Lugano. Na trasie wyprzedza nas Scarponii, Marcin szybko kontratakuje i przez jakiś czas siedzi mu na kole. Później mijamy się z chłopakami z BMC, a na koniec dochodzimy Shlecka z RadioShack. Na takim wypadzie nie ma lipy i Piotrek z przyczepką bierze go na podjeździe. Niestety tydzień później dowiadujemy się, że chłopak wycofał się ze startu TdF, prawdopodobnie przez Piotrka :/ No ale jak się formy nie ma to i Burneika nie pomoże. W sumie widzimy jeszcze wielu kolarzy rozjeżdżających się przez jutrzejszym prologiem Tour de Suisse w Lugano.

Sentymentalne zdjęcie, rok temu z Adamem byliśmy dokładnie na tamtym brzegu.


Lugano.



Kawałek dalej bardzo udany zjazd, 6km z jednym zakrętem i średnio 7%, na budziku ciągle 75km/h :) Artur był w szoku kiedy z taką prędkością wyprzedziła go przyczepka z Piotrkiem :D

Po zjeździe zakupy, pogoda nie rozpieszczała.


Ostatecznie docieramy do Bellinzony. Bardzo urocze miasteczko z wielkim zamkiem na ogromnej skale w jego sercu. Do tego urocza starówka i cudne uliczki. Sam nasz hostel niczego sobie. Dostaliśmy namiary na niego od żony Piotrka. Trafiliśmy też na szosowca w cywilu który podprowadził nas na miejsce. Szukając jeszcze sklepu z naszą kolacją obejrzeliśmy końcówkę meczu Polaków.

Jazda po Bellinzonie.



I oglądamy naszych.


Z tyłu widoczny zamek.


Sam hostel był jednym z najtańszych na wyprawie, jedyne 37 franków :) Ale warunki bardzo przyzwoite.

Profil trasy.


Alpy 2012

Czwartek, 7 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Kategoria Alpy 2012
Kolejny rok i kolejne Alpy. Już za kilka godzin ekipa Husarii w składzie Artur G., Marcin, Piotrek i ja leci do Mediolanu. Tam w planach jest kilka setek po "hopkach" i potem przez Monachium i Pragę do Wrocławia. Zobaczymy na ile pozwoli nam pogoda :) Jak w jakimś hotelu uda się WiFi złapać to może dodamy jakieś newsy.



Mediolan - Wrocław czyli Husaria Szosowa w Alpach


Husaria Szosowa w Alpach
0. Alpy 2012
1. Alpy dzień 1 - Bergamo - Bellinzona IT / CH
2. Alpy dzień 2 - Passo della Novena (2478m) CH
3. Alpy dzień 3 - Furkapass (2436m) i Oberalppass (2046m) CH
4. Alpy dzień 4 - Julierpass (2284m), Passo del Bernina (2330m), Forcola di Livigno (2315m), Passo Eira (2208m) oraz Passo Foscagno (2291m) CH / IT
5. Alpy dzień 5 - Bormio - przymusowy odpoczynek IT
6. Alpy dzień 6 - Passo dello Stelvio (2758m) IT
7. Alpy dzień 7 - Passo Giovo (2094m), Brennerpass (1374m) i Innsbruck IT / A
8. Alpy dzień 8 - Wörgl - Altheim A / DE
9. Alpy dzień 9 - Altheim - Passau - Vimperk - Hradec Kralove A / DE / CZ
10. Alpy dzień 10 - Hradec Kralove - Kłodzko CZ / PL
11. Alpy 2012 - podsumowanie

Chorwacj i Veliko Rujno - film

Czwartek, 7 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Kategoria <100km, kajo
W końcu gotowy jest filmik z dość stromego podjazdu na Veliko Rujno. Start z poziomu można i na 5.6km 11.5% podjazdu. Średnia niewiele tu powie bo częste były prostki i krótkie zjazdy, a co chwila podjazd kopał do 17 czy nawet 22% :) Dawno tak ostro nie musiałem hamować na zjeździe, lekkie puszczenie klamek i na liczniku +70km/h.



Tutaj profil tego podjazdu:


Dodałem też fotki i krótki opis do każdego dnia z pobytu w Chorwacji, link pojawił się po lewej, można też kliknąć TUTAJ.

Dzisiaj luźne kilometry z Piotrkiem i test Extrawheela oraz nowej korby kompaktowej. Nie mogliśmy znaleźć polskiej flagi... to chociaż coś zbliżonego mamy :D



A jutro start... ;)

Chorwacja, film z wybrzeża

Czwartek, 31 maja 2012 · Komentarze(5)
Kategoria miasto, praca, trekking
Dodałem kolejny film z pobytu w Chorwacji. Można na nim zobaczyć próby pływania w lodowatej wodzie, oraz świetny zjazd wzdłuż linii brzegowej z 137mnpm do 0.

Praca

Środa, 30 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria miasto, praca, trekking
Wczoraj chciałem zrobić i wrzucić kolejny filmik z Chorwacji, ale Vegas znowu robił mi problemy z obróbką audio i w końcu poszedłem spać. Może dzisiaj się uda.

Praca

Wtorek, 29 maja 2012 · Komentarze(4)
Kategoria miasto, praca, trekking
Na wjeździe na teren firmy spotkałem się z Adamem, no to sprint do budynku żeby wygrać wyścig o prysznic :D

Praca

Poniedziałek, 28 maja 2012 · Komentarze(2)
Kategoria miasto, praca, trekking
Nie wiem czy spowodowany, ale dzisiaj był niesamowicie przyjemny dojazd do pracy. Najchętniej to bym ją przejechał i pognał jeszcze na 40km wycieczkę ;)

Świetny wypad w Góry Sowie

Sobota, 26 maja 2012 · Komentarze(5)
Kategoria >150km, kajo
Miał być spokojny, turystyczny wyjazd, jak zwykle nie wyszło :P Na zbiórce Artur i Marcin oraz Tomek "emty", na wylocie z miasta przyłącza się jeszcze Zbyszek z Harfy Charuckiego. Zapowiada się ostro, a trzeba pokazać, że Husaria jest mocna :D Zbyszek się nie przemęcza za to my ciśniemy momentami dość mocno. Marcin przeziębiony i odłącza się od nas w Gniechowicach.

Początek podjazdu na Tąpadła prowadzi Artur, potem się z nim zmieniam i tempo oscyluje w granicach 25-30. W końcu daję znać Zbyszkowi, że schodzę ze zmiany, a tu sami jesteśmy. Zbyszek zasapany i wcale nie ma zamiaru dalej tak jechać więc końcówkę kręcimy koło 20km/h rozmawiając sobie. Chwilę później na szczycie łapią nas chłopaki, a Zbyszek stwierdza, że za mocno od Wrocławia jechaliśmy... a na przełęczy średnia 33km/h :D

Potem już spokojnie do Dzierżoniowa i bardzo fajną drogą na Srebrną Górę. Na 39x23 te 12% odcinki były męczarnią, ale na górę wjeżdżam kilka metrów za Arturem, a przed samą Twierdzą łapie jego koło. Tomkowi puścił zacisk imbusowy na lince i jedzie bez tylnego hamulca.

Przed Srebrną Górą.



Za Nową Rudą rozdzielamy się, Tomek jest już ujechany i musi odpocząć, a nam zależy na złapaniu wcześniejszego pociągu z Wałbrzycha. Tempo na Sokolec leci mocne i czas mamy rewelacyjny, wjeżdżamy na górę jednocześnie i zaczyna się fantastyczny zjazd. Żeby nie tracić czasu dokręcamy ostro, u mnie tętno na zjeździe pod 170bpm. Przez Walim przelatujemy na pełnym gazie i robi to niesamowite wrażenie (na nas :D).

Twierdza zdobyta:


Potem zostaje już tylko dojazd do Wałbrzycha z jedną "hopką" po drodze. Na dworcu jesteśmy 30 minut przed pociągiem, udaje się zrobić zakupy. W pustym pociągu mamy 2 godziny pogawędek i na koniec przejazd przez miasto do domu. Niestety Tomek spóźnił się na pociąg i musiał czekać 2.5h na następny.

Wyjazd udał się super, czegoś takiego mi brakowało w tym roku. Tempo dla mnie idealne i praktycznie wspólna jazda przez całą drogę. Na koniec jeszcze profil:



Średnia z Sobótki na Tąpadła: 10.14km @ 27,6km/h :D

PS. Siodełko obniżone o 0.5cm i stał się cud, ani tyłek ani plecy nie bolą!